Archiwum | 2005

Królowa biegu

Czy kto widział jak biegnie Renata ulicą,
czy to widział kto, to widział, czy to widział kto?
W naszym mieście gonili Renatę ze szpicą,
nie dopali jej, dopadli, nie znaleźli jej.
Ho, ho ho ho, ho, ho, ho
Znikła za rogiem, przepadła jak płatek
ale nie płaczmy bo, ale nie płaczmy bo,
nie o to chodzi by złapać Renatę,
ale dogonić ją, ale dogonić ją.
(fragment Miniszopki noworocznej, Głos Świnoujścia z 30.12.2005)

Krótki życiorys

Nazywam się Renata Pliś, mam 21 lat. Do sportu trafiłam za młodszą siostrą Kasią. Zaczęło się od zwycięstwa w roku 2000 w mistrzostwach makroregionu w przełajach. Dwa razy z rzędu wygrałam plebiscyt na Sportowca Roku na Wyspach, trzy razy otrzymałam nagrodę Nowego Wyspiarza dla najwyżej sklasyfikowanej kobiety, w roku 2000 uznana zostałam za Sportowe Odkrycie Roku na Wyspach. Obecnie trenuję głównie w Krakowie, ale nadal jestem zawodniczką MKL Maraton Świnoujście. Koronnym moim dystansem jest 1500 m, biegam też na 3000, 800 i bardzo rzadko na 400 m.

O minionym roku

Przestałam być juniorką, trzeba było się przestawić, a to zawsze jest trudne. Zostałam powołana do reprezentacji Polski w kategorii młodzieżowej na 1500 m. Największym moim osiągnięciem 2005 był start w Mistrzostwach Europy w Erfurcie na dystansie 1500m. Nie miałam najmniejszych problemów z uzyskaniem minimum. Poprawiłam rekord życiowy wynikiem 4:18:24, co jest czwartym wynikiem w tabelach krajowych za 2005 rok. Zajęłam IV miejsce w mityngu europejskim w Bydgoszczy, za trzema Ukrainkami, ale wszystkie były ode mnie starsze. Najlepszy wiek dla biegacza to 25-26 lat, mam to więc jeszcze przed sobą.

O trenerach

Janusz Walkowiak nadzoruje już tylko moje treningi w Świnoujściu. Oczywiście nadal mamy ze sobą kontakt, ale dostałam się już pod skrzydła wysokiej klasy specjalistów. W roku 2005 trenował mnie Robert Leszczyński ze Szczecina. Dobry fachowiec, ale nie układała się z nim współpraca. Od października moim szkoleniowcem jest Zbigniew Król z Krakowa, stąd większość treningów odbywa się na stadionie tamtejszego Wawelu. Nie ma to związku z wojskową przeszłością mojego ojca, po prostu tam najbliżej ma trener. Jest doświadczony, szkoli ścisłą czołówkę krajowych lekkoatletów m.in. trzech najlepszych biegaczy w Polsce: osiemsetmetrowca Pawła Czapiewskiego, halową Mistrzynię Europy na 3000 Lidię Chojecką i uczestniczkę Mistrzostw Świata na 3000 z przeszkodami Wiolettę Janowską. Jak więc widać wypłynęłam na bardzo szerokie wody. Treningi są oczywiście bardzo ciężkie, ale współpraca układa się bardzo dobrze i jestem bardzo zadowolona. Zmienił się cały system treningu, jest dużo ćwiczeń siłowych. Może to skutkować chwilowym spadkiem formy, ale proszę nie traktować tego jako asekurację. Mam też menedżera. Jest nim pan Czesław Zapała z Opola, również wielki pasjonat lekkiej atletyki. Dużo mi pomaga, załatwia sprzęt, w dużej mierze to dzięki niemu mogłam pojechać na obóz do Republiki Południowej Afryki.

O rodzinie

Tata w przeszłości trenował judo, mama sportu nie uprawiała. Ich stosunek do mojego biegania był zawsze przychylny, nigdy mi nie utrudniali, najwyżej mama mówiła, żeby nie wychodzić zbyt późno z domu, bo jest niebezpiecznie, ale przecież dogonić mnie jest bardzo ciężko, wątpię, czy ktoś w Świnoujściu by sobie z tym poradził. Mam trzy siostry. Najstarsza Magda uprawiała kiedyś aikido, obecnie mieszka w Szczecinie. Druga w kolejności jestem ja, trzecia Kasia. To właśnie ona namówiła mnie do biegania. Niestety miała kontuzję, niekorzystne wyniki badań i zakończyła karierę, ale wczoraj powiedziała mi przez telefon, że jak wróci to ze mną pobiega, czyli ciągnie wilka do lasu. Niestety może już tylko rekreacyjne. Perełką w rodzinie jest siedmioletnia Ola.

O otoczeniu

Bywam teraz w towarzystwie krajowych, a nawet światowych sław. Mam z nimi dobry kontakt, opowiadają o swoich przeżyciach o doświadczeniach, wiele można się od nich dowiedzieć i nauczyć. Rzadziej za to spotykam się ze znajomymi ze Świnoujścia. Mimo to mam bardzo dobry kontakt z nimi. Cieszą się, że biegam i mają nadzieję, że "pobiegnę" do Pekinu na olimpiadę, zapowiadają nawet przyjazd aby mi kibicować.

Do czego w życiu przydaje się bieganie?

Sport zawsze się przydaje. Na pewno dogoniła bym złodzieja, a że mam dużo zajęć w siłowni, to i na pewno odzyskałabym skradziony przedmiot. Także odwrotnie - do uciekania przed napastnikami. Zawsze też łatwiej jest zdążyć na prom lub w inny sposób odzyskać stracony czas. Do tej pory najczęściej przydaje mi się, gdy się gdzieś śpieszę. Przygód ze złodziejami, czy bandziorami jeszcze nie miałam.

O plebiscycie

Niestety, znów nie mogłam być na uroczystości ogłoszenia wyników. Z RPA nie dało się nijak przylecieć. To okres, w którym jest mniej startów, a więcej właśnie obozów i zgrupowań. Swoją drogą spotkałam tam wiele sław, zleciał się niemal cały lekkoatletyczny świat, na czele z moją rówieśniczką Maryam Jamal z Bahrajnu, która miała w 2005 roku najlepszy wynik na świecie, na "moim" dystansie. O swoim plebiscytowym zwycięstwie dowiedziałam się sms-em od siostry. Bardzo się zdziwiłam i niezmiernie ucieszyłam, wszak pierwszy raz startowałam w seniorach. Oczywiście to wielka radość także dla rodziny. Szkoda, że nie mogłam w tym uczestniczyć. Zaskoczyły mnie niskie pozycje piłkarzy, nie mniej wysokie trzecie miejsce Piotra Andrzejewskiego. W tym roku na nikogo nie głosowałam i nawet nie zastanawiałam się nad tym. Zbyt dużo przebywałam poza Świnoujściem i ciężko mi powiedzieć, kto najbardziej zasłużył.

O planach i marzeniach na 2006 rok

Przede wszystkim zrobić solidny postęp, a to już będzie oznaczać znaczący wynik. Obronić tytuły Mistrza Polski, zdobyć medal w halowych Mistrzostwach Polski seniorów za dwa tygodnie w Spale. Wystartować w meczu międzynarodowym jako reprezentantka kraju. Być na podium Ogólnopolskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy (w 2005 byłam czwarta). W tym roku będą też Mistrzostwa Europy w Göteborgu, ale ciężko będzie uzyskać minimum. Planujemy także obóz w Pekinie, aby zobaczyć jak tam jest, ale nie wiadomo czy dojdzie do skutku.

Rozmawiał Waldemar Mroczek, za Głosem Świnoujścia z 17.02.2006

Opinia trenera

Renata jest bardzo utalentowaną i pracowitą dziewczyną lecz trochę niesystematyczną. Co ważne, nie jest kontuzjogenna. Studiów nie porzuciła, jak niektórzy insynuują lecz odroczyła w myśl zasady, że na naukę nigdy nie jest za późno. Na pewno powróci na uczelnię po olimpiadzie. Na razie postawiła na sport, bo ma naprawdę szansę na zrobienie kariery. Trenując u takiego specjalisty jak Zbigniew Król i razem z takimi zawodnikami jak Czapiewski, Chojecka czy Janowska, przestała być gwiazdą i na pewno wyjdzie jej to pozytywnie. Jest realna szansa na drugiego olimpijczyka ze Świnoujścia, więc trzymajmy za nią kciuki.

Janusz Walkowiak

Waldemar Mroczek, 2004-12-04

Gwiazdy Rudolfa

Akrobaci robią gwiazdę, ludzie w oczach mają miazgę
Lecz nie liczą się drobiazgi, choć z podłogi lecą drzazgi.
Ale ręce ich żelazne utrzymają całą gwiazdę,
Klaszcze wiara pół godziny, bez medalu nie wrócimy.
Ćwicz - nie żałuj podłogi
Nic, że bolą cię nogi
Ćwicz - niech ludzie się gapią
Nic, że skurcze cię złapią
Ćwicz - na pełnych obrotach
Ćwicz - bo minie ochota
Ćwicz - nic nie myśl na razie
Ćwicz - jak gazda w ekstazie
Ćwicz!
Wyćwiczymy bez obiekcji każdy układ do perfekcji
Nie ma prawa za nic w świecie żaden układ się rozlecieć.
Klaszcze sąsiad i sąsiadka, klaszcze stryj i siostra dziadka
I Azjaci znad Eufratu chcą mieć takich akrobatów
(fragment Miniszopki noworocznej, Głos Świnoujścia z 30.12.2005)

Mówią o swoich osiągnięciach

Zdobyliśmy w 2005 roku Mistrzostwo Polski juniorów, Puchar Polski seniorów, wygraliśmy Turniej Wielkanocny w Niemczech, zajęliśmy III miejsce w turnieju międzynarodowym na Litwie. Od dwóch lat jesteśmy członkami kadry narodowej. Aktualnie startujemy wyłącznie w dwójkach i tylko ze sobą.

Mówią o sobie

Nazywam się Piotr Grzybowski, mam 20 lat, ukończyłem Szkołę Podstawową nr 4 oraz Gimnazjum Publiczne nr 2. Obecnie uczęszczam do Technikum Ekonomicznego, do klasy IV, w tym roku zdaję maturę. Godzenie nauki ze sportem nie sprawia mi kłopotu. Próbną maturę zdałem w stopniu zadowalającym, z języka angielskiego prawie 100%. Jako przedmiot dodatkowy zdawać będę wiedzę o społeczeństwie. Mieszkam na ul. Mazowieckiej. W 2001 roku na Igrzyskach Grup Wiekowych w Zielonej Górze zająłem IV miejsce w parze z Danielem Bąkiem, a w 2002 w Risa piąte. Jestem członkiem kadry od pięciu lat. Przed Michałem byłem w parze z Tomaszem Szyrszeniem i Danielem Bąkiem. Kiedyś próbowałem grać w piłkę, ale to drobny epizod. Do akrobatyki trafiłem dzięki znajomym, sporo moich znajomych uprawiało tę właśnie dyscyplinę, było to w VI klasie. Poszedłem bez przekonania, ale zostałem i trwam do dziś, już siedem lat, ku własnemu zadowoleniu. Po ukończeniu szkoły średniej myślę o Akademii Morskiej w Szczecinie. Sport trzeba będzie zawiesić, niestety w Szczecinie nie ma sekcji akrobatyki sportowej - najbliższe są w Wałczu i Szczecinku. Bardzo bym jednak chciał zrobić kurs instruktorski. Lubię posłuchać starej, dobrej, sprawdzonej muzyki, ale trawię każdą oprócz ciężkiej. Zainteresowania? Muzyka, komputer, internet. W wolnych chwilach nauka, spacery ze znajomymi, jesienią zbieranie grzybów. Jedzenie też lubię tradycyjne - nie ma jak obiadki u mamy. Plebiscyt wygrałem w roku 2000 i 2005, w 2000 otrzymałem też Nagrodę Publiczności. W 1999 i 2001 zająłem II miejsce, w 2002 III (w punktacji open, podobnie jak w 1999), w 2001 i 2004 byłem szósty. Z tegorocznego zwycięstwa jestem bardziej zadowolony niż z tego sprzed pięciu lat, bo wyniki sportowe były inne niż w roku 2000, inna klasa sportowa, jestem dojrzalszy.
Nazywam się Michał Kazberuk, mam 15 lat, ukończyłem Szkołę Podstawową nr 4, obecnie uczęszczam do Gimnazjum Publicznego nr 1. Poza osiągnięciami z Piotrem zdobyłem wicemistrzostwo Polski w czwórkach w 2004 roku z Przemkiem Rojewskim, Łukaszem Szpanko i Danielem Mauriczem. Akrobatykę uprawiam od pięciu lat. Dowiedziałem się o niej od pana od w-f w szkole, wcześniej uprawiałem karate kyokushin. Też nie mam problemów z nauką, po gimnazjum chciałbym iść do Technikum Ekonomicznego. Dalszych planów na razie nie mam. Muzykę słucham każdą oprócz metalu. Wolę muzykę żywą niż spokojną. Zainteresowania to motoryzacja i komputer. Myślę, że potrafiłbym już poprowadzić samochód. W wolnych chwilach spotykam się z kolegami. Ulubiona potrawa to pizza. Na liście plebiscytowej jestem drugi rok. W 2004 zająłem piąte miejsce, zdobyłem też nagrody "Sportowe Odkrycie Roku" oraz dla najwyżej sklasyfikowanego debiutanta. Teraz byłem drugi, za Piotrkiem.

Mówią o sobie nawzajem

Piotr: Michał ma talent, przez dwa lata zrobiliśmy bardzo wiele, potrafiliśmy się zgrać, stać nas na jeszcze więcej. Jest ambitny i pracowity. Nie obracamy się w tym samym towarzystwie, ale utrzymujemy kontakt także koleżeński.
Michał: Piotrek jest wymagającym partnerem, ale koleżeński i sympatyczny.

Mówią o plebiscycie.

Jest to pozytywna forma propagowania sportu. Dobrze byłoby jakby uroczystość odbywała się po południu. Raczej nie spodziewaliśmy się tak wysokich pozycji, obawialiśmy się Agaty Ćwiakowskiej i piłkarzy. Na pewno jest to miłe wyróżnienie i forma dowartościowania. Rodziny bardzo się ucieszyły z naszych miejsc.

Mówią o swoich typach

Piotr: Głosowałbym na Michała i Agatę Ćwiakowską.
Michał: A ja na Piotra i Patryka Golczaka.

Mówią o planach na 2006 rok

Obronić Puchar Polski, zdobyć Mistrzostwo Polski w seniorach, bo tego jeszcze było, i pojechać na Mistrzostwa Świata. I żeby Piotrek zdał pomyślnie maturę i dostał się na studia.

Dziękują i pozdrawiają

Piotr: Dziękuję Michałowi i trenerowi Rudolfowi. To jest nasz wspólny sukces. Rodzicom za wspieranie i że dbają. Pozdrowienia dla przyjaciół ze szkoły i nie tylko, także dla pedagogów.
Michał: A ja pozdrawiam rodziców, siostrę, trenera, Piotra, kolegów z klasy i wychowawczynię - panią Barbarę Witków.

Mówi o nich trener

Piotrek jest niesamowicie pracowity, ogromna inteligencja i komunikatywność. Łatwo nawiązuje kontakt, dzięki czemu można szybko posuwać się do przodu. Niektórzy rozumieją dopiero po ośmiu latach. Solidny jest na każdych zajęciach. Mnie też mobilizuje do pracy.
Michał to wspaniały młody człowiek, zrobił niesamowite postępy też dzięki inteligencji i komunikatywności. Autentyczne odkrycie 2004 roku. Jest skoncentrowany, rozumie co się do niego mówi. Dzięki temu doszli do tak wysokiej pozycji.

Rozmawiał Waldemar Mroczek (za Głosem Świnoujścia z 10.02.2006)

Krótka pogawędka z trenerem

Czy uprawiał pan czynnie sport?

Akrobatyki nie. Mieszkaliśmy w Szczecinie, daleko od miejsca w którym były treningi, rodzice nie puszczali mnie samego, a nie mieli czasu by jeździć ze mną. Dobrze za to biegałem i miałem sukcesy.

Powrócił pan właśnie z Zielonej Góry, co tam się odbywało?

Kursokonferencja trenerska, omawialiśmy ciągle zmieniające się przepisy. Dziesięć godzin wykładów, przygotowania do Mistrzostw Świata i całego sezonu. Wszystko można znaleźć na stronie http://www.pzas.org.pl.

Ilu jest w Polsce akrobatów?

Nie wiem dokładnie, ale sporo. Klubów jest czterdzieści.

Czy jest pan zadowolony z wyników plebiscytu na Sportowca Roku 2005 na Wyspach?

Na pewno. Liczyłem, że będą w czubie, bo do tego predysponowały ich wyniki.

Co powie pan o uroczystości ogłoszenia wyników?

Według mnie powinna odbywać się po południu. Byłoby więcej publiczności, rodzice zawodników mogliby się cieszyć razem z dziećmi.

Z czym macie najwieksze kłopoty?

Za mało mamy godzin na sali. Nie potrzebujemy dużo, ale codziennie. Kiedyś podczas przygotowań do Mistrzostw Europy zrobiono w hali sypialnię dla artystów! Potrzebujemy pomocy w parciu do przodu, byśmy mogli zdobyć mistrzostwo i Puchar Polski, pojechać na Mistrzostwa Świata. Musi być zwiększona liczba godzin na sali, brakuje nam choreografii w dwóch układach. To nie są duże pieniądze, związek je zwróci, ale na pewien czas ktoś je musi wyłożyć. Kwestia opłacenia wyjazdu do Warszawy. Możemy spać nawet w śpiworach na materacach.

Najbliższe występy...

Od 28 lutego do 05 marca Turniej Międzynarodowy w Winnicy na Ukrainie, 25-26 marca Puchar Polski nr 1 w Bielsku-Białej, 22-23 kwietnia Mistrzostwa Polski w Zielonej Górze.

Okazja do pozdrowień

Podziękowania dla żony za cierpliwość, pozdrowienia także dla dzieci i ukochanych wnuków.

Dziękuję za rozmowę.

Z Wacławem Rudolfem trenerem zdobywców I i II miejsca w kategorii młodzieżowej, laureatem nagrody Komisji Edukacji Rady Miasta za wybitne osiągnięcia w pracy trenerskiej rozmawiał Waldemar Mroczek, 2006-02-11

Oj Dana, chcę dana

Choć już cała Polska podziwia Agatę
Też dam sobie radę, bo ćwiczę karate.
Oj dana, chcę dana, oj dana, chcę dana
Oj dana, chcę dana, oj dana, chcę dana.
Ucieka rottweiler, doberman i wilczur,
Każdy wie, że nie ma żartów z Magdą Ilczuk.
Choć może wyglądam na królewnę śpiącą
Uciekajcie zbóje, bo będzie gorąco.
(fragment Miniszopki noworocznej, Głos Świnoujścia z 30.12.2005)

Patrząc na Twoje zdjęcia z finałów plebiscytów 2003 i 2006 trudno uwierzyć, że jest na nich ta sama osoba?

To jest ta sama osoba. Proszę porównać uśmiechy.

W takim razie powiedz co o niej wiesz.

Nazywam się Magdalena Ilczuk, mam 22 lata. Ukończyłam I LO im. Mieszka I w Świnoujściu, obecnie studiuję technologię żywności i żywienia człowieka na Akademii Rolniczej w Szczecinie, rok III. Mieszkam przy ul. Kujawskiej w Świnoujściu. Trenuję i walczę w Świnoujskiej Akademii Karate Kyokushin, pod okiem Pawła Sujki. Posiadam III kyu, co upoważnia mnie do noszenia zielonego pasa z brązowym pagonem. Mam też uprawnienia do prowadzenia zajęć z młodzieżą, ukończyłam kurs instruktorski. Mogę prowadzić zajęcia ogólnorozwojowe z dziećmi, być wychowawcą kolonijnym itp.

Dlaczego wybrałaś karate? Czy próbowałaś się w innych dyscyplinach?

Od najmłodszych lat przyjaźnię się z Izą. Razem chodziłyśmy do przedszkola i szkoły podstawowej. W II klasie szkoły podstawowej rozpoczęłyśmy treningi tańca towarzyskiego, jednak po trzech latach doszłyśmy do wniosku, że to nie to. Będąc w VI klasie zafascynowały nas treningi karate, na które zapisałyśmy się trochę z ciekawości, trochę z nudów. Nie przeczę, że tę dyscyplinę subtelnie sugerowali także rodzice. Koszykówka, siatkówka? Nie przy naszym wzroście - chyba, żeby jedna drugą trzymała "na barana". Teraz, na studiach, należę także do sekcji aerobiku sportowego przy uczelnianym AZS.

Czy Iza nadal uprawia kyokushin?

Nie, ale jest moim wiernym kibicem, wspiera mnie duchowo. Często się kontaktujemy, wiemy o sobie wszystko.

Inni przyjaciele?

Przyjaciel jest jeden - więc tylko Iza. Bardzo zżyłam się z trenerem Sujką, któremu zawdzięczam wszystkie sukcesy sportowe i na którego zawsze mogę liczyć.

Chłopak?

Brak.

Zdajesz sobie sprawę, że po opublikowaniu naszej rozmowy mogą pchać się drzwiami i oknami?

Niech się pchają. W razie czego potrafię się bronić. Będę przebierać. Najpierw studia, dopiero życie prywatne. Teraz czeka mnie napisanie oraz obrona pracy inżynierskiej i to jest najważniejsze.

Dlaczego Akademia Rolnicza?

Zdawałam na stomatologię w Pomorskiej Akademii Medycznej, ale się nie dostałam. Rezerwowym kierunkiem była właśnie technologia żywienia i tu się dostałam. Wcale nie żałuję. Chcę w przyszłości być dietetykiem sportowym. Kierunek jest dość ciężki, ale naprawdę warto. Nawet jeśli nie będę pracować w zawodzie, nabyta wiedza i tak się przyda.

Czy miałaś okazję wypróbować swe umiejętności sportowe w życiu?

Tak, miałam. W III klasie liceum wracałam do domu po treningu przez park i zaczepiło mnie dwóch podchmielonych mężczyzn, koło czterdziestki. Może nie byli to Pudzianowscy, ale dość masywni. Przy braku mojej reakcji na zaczepki jeden z nich próbował rękoczynów. Odruchem moim było kopnięcie go z półobrotu. Miał pecha, bo byłam rozgrzana i rozciągnięta po treningu. Drugi podbiegł z pretensjami i wieloma nieprzyjemnymi dla ucha epitetami i też...

Oberwał?

Dokładnie tak. Potem całą drogę bałam się o tego pierwszego, bo dostał w szczękę butem na obcasie.

Powaliłaś dwóch dorosłych drabów? A ile masz wzrostu?

155 cm.

Co na to rodzice i trener?

O całym zdarzeniu dowiedzieli się po trzech latach. Tamtego wieczoru mama zauważyła, że jestem roztrzęsiona, ale myślała, że to z zimna - nie wyprowadzałam jej z błędu.

Jak godzisz naukę ze sportem?

Nie sprawia mi to najmniejszego problemu. Mój trener zawsze stawiał naukę na pierwszym miejscu, zawsze przed treningami. Z karate wyżyć się raczej nie da.

Czy planujesz opuścić Świnoujście?

Nie. W jakiś sposób to miasto "trzyma mnie" przy sobie, zawsze mi się podobało. Lubię patrzeć na morze. Nie wyobrażam sobie, że po studiach mogłabym nie wrócić.

Zwłaszcza, że jest tu dużo stołówek i restauracji, więc z pracą nie powinno być problemu.

W zasadzie to tak, jednak ja bym się wolała zająć żywieniem sportowym. Aby nasi przede wszystkim świnoujscy sportowcy mogli jeść bez nadmiernych wyrzeczeń, lęków o przybranie na wadze, a przy tym smacznie i zdrowo.

Co to jest kyokushin?

Granica prawdy. Nie każdy może być karateką, gdyż nie każdy potrafi podporządkować się dyscyplinie, jaka panuje na treningach. Wymaga to wielu wyrzeczeń. Pokonywać własne trudności, uparcie dążyć do celu, ale oczywiście nie po trupach. Koncentracja na samym sobie, pokonywanie własnych słabości do granic wytrzymałości. I trzeba być posłusznym.

Paweł Sujka.

Wspaniały człowiek. Pogodny i komunikatywny. Potrafi bez trudu zapanować nad grupą rozbrykanych młodych ludzi. Potrafi też śmiać się i żartować. Dzięki niemu na treningach panuje rodzinna atmosfera, kiedy trzeba jest wesoło i zabawnie, ale kiedy trzeba potrafimy też zawzięcie ćwiczyć, czego później efekty są widoczne w postaci zdobytych przez nas medali i pucharów. Nie raz poświęcał własny czas na dodatkowe treningi ze mną, gdyż studia nie zawsze pozwalały mi być na każdym planowym w ciągu tygodnia. Cieszę się, że został doceniony przez Zachodniopomorski Związek Karate i jest trenerem koordynatorem kadry województwa zachodniopomorskiego karate kyokushin. Teraz sama prowadzę zajęcia z dziećmi i próbuję im zaszczepić to, co zaszczepił mi sensei Paweł Sujka.

Sportowy idol?

W zasadzie to nie mam idola, jednak na pewno twórca kyokushin sosai Masutatsu Oyama jest osobą godną naśladowania. Pokonał wiele barier i przeciwności w swym życiu. Dążył do celu i niejednokrotnie pokonał to wszystko, nie poddał się.

Literatura?

Ulubiona książka to taka, przy której nie zasnę. Nie lubię fantastyki, żadnych tam Gwiezdnych Wojen, czy Władcy pierścieni. Lubię za to książki psychologiczne, o ludzkich przeżyciach i problemach, tematyka sportowa, odżywianie, zdrowie.

Muzyka?

Jestem tolerancyjna, mogę słuchać różnej. Nie lubię natomiast ciężkiej muzyki, np. metal i wszelkie jego odmiany.

Co robisz w wolnych chwilach?

Lubię jeździć na rowerze, spacerować, pójść na dyskotekę lub do pubu, odgrodzić się od życia codziennego. Obecnie jednak jedyną wolną chwilą dla mnie jest noc.

Potrawa?

Nie mam ulubionej. Owoce, warzywa, wszelkiego rodzaju sałatki.

Pomówmy trochę o plebiscycie.

Fajna forma zabawy. Miło jest być docenionym przez głosujących i twórców. Organizacja na wysokim poziomie, wszystko dopięte na ostatni guzik. Może przydałaby się jeszcze kategoria niepełnosprawnych?

Spodziewałaś się drugiego miejsca?

Szczerze mówiąc - nie. W naszym mieście jest wielu utytułowanych i popularnych sportowców, choćby piłkarze, którzy do tej pory nie schodzili w klasyfikacji poniżej trzeciego miejsca. Jestem mile zaskoczona, że udało mi się ich wszystkich pokonać.

A może liczyłaś na zwycięstwo?

Nie, nie liczyłam. Spodziewałam się za to zwycięstwa Renaty. W końcu jest w kadrze narodowej i pokazała się z jak najlepszej strony.

Nie jesteś zazdrosna, że będąc co roku wysoko nie możesz załapać się na nagrodę Nowego Wyspiarza, bo zawsze znajdzie się jakaś niewiasta, która Cię wyprzedzi?

Tak bywa, ale nie martwię się tym. Milszym było dla mnie odebranie nagrody Przewodniczącego Rady Miasta.

Jak zareagowała rodzina?

Była mile zaskoczona. Brat mieszka w Szczecinie, nie był na uroczystości, ale pogratulował i wyściskał. Nawet jego trzyletnia córeczka Ada powiedziała "ciocia, gratuluję Tobie"! Wszyscy żyją moimi występami, pytają jak idzie, wiernie kibicują.

Głosowałaś?

Oczywiście. Nie zdradzę na kogo, powiem tylko, że na pewno nie na siebie. Jestem skromna, nie lubię się przechwalać.

Plany i marzenia?

Zdać wszystkie egzaminy, skończyć pomyślnie studia. Jak już mówiłam chciałabym pracować jako dietetyk sportowy oraz aby wszyscy podopieczni Świnoujskiej Akademii Karate Kyokushin mogli znaleźć się tak wysoko jak w roku 2005, bo to był chyba nasz najlepszy plebiscyt, a nawet jeszcze wyżej. Chciałabym, aby wszystkie moje starty na zawodach były tak dobre jak te dotychczas, a nawet i lepsze - no i oczywiście "chcę dana", choć to akurat nie jest najważniejsze. Ważne jest to, co w głowie, a nie na biodrach. Chciałabym, aby ludzie byli bardziej aktywni fizycznie, przez co na pewno by mniej chorowali.

A propos...

Ostatnio dość głośno w mediach na temat stosowanego przez sportowców "dopingu". Osobiście jestem stanowczą przeciwniczką anabolików. Co to za frajda sięgać po wysokie miejsca dzięki chemii, a nie własnym treningom? Nie jest to zgodne z duchem walki i rywalizacji sportowej. Zdobywajcie medale własnym wysiłkiem, a nie za pomocą wspomagaczy.

Co chciałabyś dodać od siebie?

Podziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali. Rodzicom, którzy zawsze podtrzymywali i podtrzymują mnie na duchu i trenerowi za poświęcenie tylu godzin. Życzę wszystkim takich szkoleniowców jak sensei Paweł Sujka. Serdecznie pozdrawiam. Wreszcie pragnę pogratulować organizatorom plebiscytu naprawdę dobrej roboty.

Dziękuję za rozmowę.

Z Magdaleną Ilczuk, II miejsce w kategorii seniorów, rozmawiał Waldemar Mroczek

Komentarz i zdjęcia

Jest już na stronie recenzja z IX plebiscytu, a także galeria 56 zdjęć wykonanych przez Pawła Dodka. Wkrótce rozmowy z laureatami.

Waldemar Mroczek, 2006-02-04

Film z uroczystości

Jest juz gotowy zapis filmowy z wtorkowej uroczystości ogłoszenia wyników plebiscytu na Sportowca Roku 2005 na Wyspach. Kopie w cenie 10,00 zł można zamawiać telefonicznie pod numerem (0-91) 321 82 99. Autorem i wykonawcą jest pan Wiesław Król - dziękujemy.

Waldemar Mroczek, 2006-02-03

Renata Pliś i Piotr Grzybowski Sportowcami Roku 2005 na Wyspach

Dziś w sali teatralnej Miejskiego Domu Kultury w Świnoujściu odbyła się dziewiąta już uroczystość ogłoszenia wyników naszego plebiscytu, na którą przybyli m.in. Przewodniczący Rady Miasta Stanisław Bartkowaik, prezydent Janusz Żmurkiewicz, zastępca prezydenta Ryszard Kowalski, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Helena Frankowska. Rozpoczęło się minutą ciszy ku czci ofiar katastrofy w Chorzowie.

Sportowcami Roku 2005 na Wyspach zostali: biegaczka MKL Maraton Renata Pliś (seniorzy) i akrobata Młodzieżowego Domu Kultury Piotr Grzybowski. Oboje zwyciężyli już po raz drugi. Serdecznie gratulujemy.

Ten plebiscyt był z różnych względów wyjątkowy. Renata Pliś okazała się pierwszą kobietą, która wygrała w seniorach i pierwszą osobą, która wygrała dwa razy z rzędu. W ogóle to panie ostro zaatakowały, zwłaszcza w seniorach. Drugie miejsce, tuż za Renatą, przypadło bowiem Magdzie Ilczuk! Znów pobity został - i to znacznie - rekord zainteresowania, otrzymaliśmy 2037 kuponów (w tym 1723 z internetu), przy ubiegłorocznym rekordzie wynoszącym 1180! Wreszcie po raz pierwszy na liście laureatów pojawili się cudzoziemcy: Białorusin z Floty Dmitrij Farejtorow i Niemiec z Joggingu Horst Trettin, jedną z nagród dodatkowych otrzymał także (za popularyzację świnoujskiego sportu w Niemczech)dziennikarz "Ostsee Zeitung" Gerhard Buchheister.

Powróciliśmy do podziału, w którym młodzieżowcem jest się dopóki nie ukończy się szkoły średniej. Nie było tym razem wielu nowych twarzy, na czołowych miejscach starzy znajomi. Nawet jedenastoletni Bartek Jurczyk, zebrał w zeszłym roku furę nagród i wyróżnień. Nowe twarze pojawiły się dopiero w drugich piątkach i nie zawsze były to dzieci. Nagrodę dla najwyżej sklasyfikowanego debiutanta odebrał bowiem trzydziestoletni Dmitrij Farejtorow.

Nagroda Publiczności sensacyjnie przypadła Piotrowi Andrzejewskiemu! Gdyby nie było Kapituły to on zostałby zwycięzcą. Zgodnie z oczekiwaniami niżej w tym roku zostali sklasyfikowani piłkarze, tradycyjnie znikomą ilość głosów zebrali siatkarze.

Jak co roku pojawili się nowi sponsorzy. "Głos Świnoujścia" przejął nagrodę "Świnoujścia Dzisiaj" dla najwyżej sklasyfikowanego debiutanta, swoją osobistą nagrodę postanowił ufundować też Przewodniczący Rady Miasta, natomiast Komisja Edukacji - podobnie jak KB Jogging - w tym roku przyznała dwie nagrody.

Wylosowano też cztery nagrody dla kibiców. Otrzymali je:

  1. piłka ufundowana przez MKS Flota - Beata Jurczyk
  2. strój sportowy MKS Flota - Jan Furmański
  3. piłka od Głosu Świnoujścia - Anna Różańska
  4. koszulka Głosu Szczecińskiego - Ryszard Jurczyk

Nagrody są do odebrania w redakcji "Głosu Szczecińskiego" w galerii "Centrum", przy ul. Armii Krajowej 12 w Świnoujściu, I piętro.

Serdecznie dziękujemy Prezydentowi Miasta za patronat oraz wszystkim fundatorom nagród. Dziękujemy też pani dyrektor Miejskiego Domu Kultury Barbarze Okoń za okazaną pomoc organizacyjno-techniczną.

Zatem plebiscyt na Sportowca Roku 2005 zakończony, ale jeszcze nie zamykamy strony. Nadszedł czas podsumowań. Odwiedzajcie naszą witrynę!

Waldemar Mroczek, 2006-01-31

Ogłoszenie wyników w sali teatralnej

Zakończyło się głosowanie w edycji 2005 naszego plebiscytu, trwa liczenie głosów. Wszystkiego dowiemy się ostatniego dnia stycznia. Uroczyste ogłoszenie wyników z udziałem władz miasta odbędzie się we wtorek 31 stycznia 2006, o godzinie 13:00 w sali teatralnej Miejskiego Domu Kultury, przy ul. Matejki w Świnoujściu. Wstęp wolny, zapraszamy.

Waldemar Mroczek, 2006-01-17

Ostatnia szansa na oddanie głosu

W poniedziałek 16 stycznia 2006 o północy zakończy się głosowanie publiczności w plebiscycie na Sportowca Roku 2005 na Wyspach. Oznacza to, że z Twojego komputera można już oddać najwyżej jeden głos. Nie zmarnuj zatem okazji i zagłosuj na swego ulubieńca.

Także jutro kończy się przyjmowanie kuponów papierowych, które należy dostarczyć do redakcji przed ich zamknięciem, ewentualnie do Pawła Dodka lub mnie.

31 stycznia o godzinie 13:00 uroczyste ogłoszenie wyników z udziałem najwyższych władz miasta.

Waldemar Mroczek, 2006-01-15

Ogłoszenie wyników 31 stycznia

Uzgodniono już z prezydentem Świnoujścia Januszem Żmurkiewiczem termin uroczystego ogłoszenia wyników IX plebiscytu na Sportowca Roku 2005 na Wyspach. Jeżeli nie zajdą nieprzewidziane sytuacje odbędzie się ona 31 stycznia 2006 o godzinie 13:00. Do ustalenia pozostało jeszcze miejsce, prawdopodobnie będzie to jeden z obiektów należących do MDK (sala widowiskowa lub Galeria Art).

Przypominam, że termin oddawania głosów upływa 16 stycznia 2006. Można głosować przez internet (z jednego komputera jeden głos na 48 godzin) lub na oryginalnych kuponach drukowanych w Głosie Świnoujścia (dodatek do piątkowego Głosu Szczecińskiego), Nowym Wyspiarzu i Wyspiarzu niebieskim, które należy oddać do redakcji gazet w których były drukowane albo bezpośrednio do Pawła Dodka lub do mnie.

Waldemar Mroczek, 2006-01-07

Można już głosować przez internet

Z dniem dzisiejszym ruszyło głosowanie na stronie internetowej. Z jednego komputera można oddać jeden głos na 48 godzin. Czasu mamy równo miesiąc - zakończymy 16 stycznia 2006 o północy.

Waldemar Mroczek, 2005-12-16